Rosyjski rząd przedstawił trzyletni budżet, który po raz pierwszy od wybuchu wojny na pełną skalę ogranicza nominalne wydatki obronne. Nie jest to jednak oznaka deeskalacji – priorytetem pozostaje finansowanie wojny i aparatu bezpieczeństwa. Różnica polega na tym, że rachunek coraz bardziej spada na barki obywateli. Od 2026 roku VAT wzrośnie z 20 do 22 proc., a małe przedsiębiorstwa zostaną wciągnięte w system podatkowy poprzez obniżenie progów dochodowych. To oznacza dodatkowe obciążenia dla sklepów, firm usługowych czy małych zakładów IT.


Oficjalne prognozy zakładają miękkie lądowanie: wzrost 1 proc. w 2025 roku (po 4,3 proc. w 2024), inflację na poziomie 4 proc. i deficyt zredukowany do 1,2 proc. PKB w 2027 roku. Ale stabilność opiera się nie na wzroście produktywności, lecz na zwiększonym fiskalnym obciążeniu społeczeństwa i przesunięciu popytu w stronę państwa. Anders Åslund ostrzega, że „Rosja stoi w obliczu stagflacji – połączenia stagnacji z wysoką inflacją – bo wojenny przemysł generuje zatrudnienie, ale nie zwiększa efektywności ani konkurencyjności gospodarki”.

Ekonomia wojny i ukryte koszty

W listopadzie 2024 roku Ośrodek Studiów Wschodnich przeprowadził ekspertyzę, z której wynikało, że wydatki na obronę nominalnie spadną z 13,4 bln rubli w 2025 roku do 12,6 bln w 2026 (–4,2 proc.), ale równolegle wydatki na bezpieczeństwo wzrosną o 13 proc. W sumie kategorie „obrona i bezpieczeństwo” pozostaną na poziomie ok. 8 proc. PKB. Do tego dochodzi brak przejrzystości – ok. 25 proc. budżetu jest sklasyfikowane, a część wydatków wojskowych ukrywana w formie kredytów, zaliczek czy wydatków przedsiębiorstw państwowych. Jak zauważa OSW, „Rosja prowadzi wojnę nie tylko z otwartym budżetem państwa, ale i przez równoległe kanały finansowe, co realnie zwiększa udział wydatków wojskowych w PKB”.

Konsumpcja prywatna i sektor cywilny w odwrocie
Nowy budżet ogranicza inwestycje cywilne i przerzuca popyt na zamówienia publiczne. Produkcja przemysłowa rośnie głównie w sektorach wojskowych – elektronice, metalurgii, maszynach. Branże cywilne stagnują: np. motoryzacja ma wrócić do poziomu z 2024 dopiero w 2028. Peterson Institute podkreśla, że „rosyjski model gospodarczy wyczerpał się – w pełni wykorzystane moce produkcyjne i kurcząca się siła robocza sprawiają, że nie ma miejsca na dalszy wzrost bez spadku konsumpcji”, jednocześnie jednak pokazuje, że „Rzeczywistość gospodarcza Rosji jest bardziej zniuansowana niż narracja o nieuchronnym upadku lub niezdolności do utrzymania wiecznej wojny„.

Koszt polityczny i społeczny
Podwyżki podatków mają efekt dezinflacyjny, ale oznaczają spadek realnych dochodów. Konsumenci płacą więcej, a małe firmy tracą preferencyjne warunki podatkowe. CEPA opisuje tę strategię jako „przerzucanie kosztów wojny na obywateli, którzy finansują deficyt przez codzienne zakupy”. Władze w Moskwie świadomie wybierają fiskalny nacisk na społeczeństwo zamiast większego zadłużenia, bo rynek długu byłby droższy i bardziej inflacyjny.

Scenariusze przyszłości

Scenariusz konserwatywny (stabilna stagnacja)
Rosja utrzymuje równowagę budżetową dzięki wysokim podatkom i dyscyplinie fiskalnej. Wzrost gospodarczy pozostaje niski (ok. 1 proc.), ale inflacja stabilizuje się. Sektor prywatny cierpi na stagnację, jednak państwo utrzymuje kontrolę nad kluczowymi branżami. Taki model przypomina „kontrolowaną stagnację”, znaną z lat 80. w ZSRR, ale bez groźby natychmiastowego załamania.

Scenariusz kryzysowy (wymuszona korekta)
Spadek cen ropy i bardziej rygorystyczne egzekwowanie sankcji (np. wobec floty cieni tankowców czy płatności równoległych) prowadzą do rosnącego deficytu. Rząd zmuszony jest sięgnąć po dodatkowe zadłużenie lub jeszcze wyższe podatki. W tym wariancie dochodzi do recesji i rosnących napięć społecznych, które jednak Kreml stara się tłumić zwiększonymi wydatkami na aparat bezpieczeństwa.

Scenariusz optymistyczny (adaptacyjna odporność)
Rosja, podobnie jak po kryzysach lat 90. i sankcjach 2014 roku, znajduje mechanizmy obejścia ograniczeń. Dochody z eksportu surowców, nawet z dyskontem dla Azji, zapewniają stały dopływ walut. Dzięki rozbudowanej sieci „szarej logistyki” i zamówieniom państwowym gospodarka utrzymuje produkcję na stabilnym poziomie, a społeczeństwo adaptuje się do podwyżek podatków i inflacji. W tym wariancie Moskwa kontynuuje wojnę bez groźby załamania, a system polityczno-ekonomiczny przechodzi w fazę „zinstytucjonalizowanej wojennej normalności”.

Historyczna perspektywa i element odporności
Finansowanie wojny poprzez podwyżki podatków i fiskalne zaciskanie pasa nie jest nowością. Podobne rozwiązania stosował ZSRR w czasie wojny w Afganistanie, a także Rosja podczas kryzysów lat 90. i w okresie sankcji po 2014 roku. Wówczas gospodarka, choć osłabiona, potrafiła się dostosować dzięki elastycznym mechanizmom adaptacyjnym – od równoległego importu po redystrybucję kosztów między sektorem prywatnym i państwowym.


Dziś również część analityków wskazuje na tę zdolność systemu do przetrwania. Jak zauważa OSW, rosyjski budżet „pomimo ogromnych obciążeń wojennych pozostaje zrównoważony i przewidywalny”, a mechanizmy obejściowe sankcji – logistyka, flota cieni tankowców, alternatywne systemy płatności – uległy instytucjonalizacji. W praktyce oznacza to, że Moskwa może kontynuować wojnę przy niskim wzroście i stagnacji sektora prywatnego, ale bez ryzyka gwałtownego załamania makroekonomicznego.



Nowy budżet Rosji potwierdza, że wojna pozostaje priorytetem państwa, a jej koszty spadają na społeczeństwo i sektor prywatny. Jednak doświadczenia historyczne pokazują, że rosyjski system gospodarczy wielokrotnie radził sobie z ciężkimi kryzysami i potrafił dostosować się do ograniczeń. Dzisiejsza Rosja, choć coraz bardziej zmilitaryzowana i obciążona fiskalnie, nie jest na krawędzi załamania – raczej wchodzi w fazę „stabilnej stagnacji”, w której cena za wojnę rozkłada się na całe społeczeństwo, ale fundamenty systemu polityczno-ekonomicznego pozostają trwałe.

Nowy porządek świata po wojnie ukraińskiej. Globalna hegemonia w zwarciu z eurazjatyckim ładem

Pierwotna cena wynosiła: 65,00 zł.Aktualna cena wynosi: 59,00 zł.

Poprzednia najniższa cena: 59,00 .

Pięćset lat hegemonii Zachodu dobiega końca. Rośnie żądanie większości państw zbudowania systemu opartego na wielobiegunowości i równości suwerennych krajów. Autor w sposób bardzo przenikliwy śledzi upadek liberalnej hegemonii, wskazując jednak, że wielobiegunowy porządek świata jest dopiero w fazie kształtowania i świat znajduje się obecnie w okresie interregnum.


Odkryj więcej z Myślozbrodnia

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.