Sztokholm, 12 czerwca 2025 roku. Do Grand Hôtel, jednego z najlepiej strzeżonych adresów w Szwecji, zjeżdżają goście konferencji Grupy Bilderberg. Program czterech dni obrad jest ambitny: stosunki transatlantyckie, Ukraina, energia i surowce krytyczne, a także sztuczna inteligencja, odstraszanie i bezpieczeństwo narodowe. Szwedzka telewizja publiczna zapowiada, że na otwarciu pojawi się premier Ulf Kristersson. Tego samego dnia szef rządu siada do rozmowy z ludźmi, których nazwiska budzą w Europie coraz więcej emocji: z Alexem Karpem i Peterem Thielem z Palantira. Spotkanie wywołało kontrowersje, bo samo nasuwało się proste pytanie: co właściwie szwedzki rząd załatwia z amerykańskim gigantem analizy danych?
Karp kieruje firmą, której oprogramowanie kupują wojsko, policja i służby specjalne. Thiel jest jej współzałożycielem. Obaj zasiadają zarazem w komitecie sterującym Grupy Bilderberg, a więc w gronie, które decyduje, kto w ogóle zostanie zaproszony do zamkniętej sali. W Sztokholmie występowali w dwóch połączonych rolach: byli jednocześnie sprzedawcami technologii i gospodarzami rozmowy o bezpieczeństwie.
Szwedzka redakcja Klägget dotarła do korespondencji w tej sprawie. Wynika z niej, że o rozmowę z premierem poprosił sam Palantir. Tematem miała być świeżo ogłoszona szwedzka strategia sztucznej inteligencji oraz rola, jaką firma mogłaby w niej odegrać. Przy stole siedzieli także sekretarz stanu Johan Jakobsson i szefowa gabinetu premiera Sofia Lindbom. Wydobycie notatek ze spotkania okazało się drogą przez mękę. Wersja z kancelarii premiera była gęsto zaczerniona. Druga kopia, uzyskana z ambasady Szwecji w Waszyngtonie, odsłaniała więcej, choć i ona została częściowo zredagowana. Według Klägget z odsłoniętych fragmentów wynikało, że rozmawiano raczej o sytuacji bezpieczeństwa, o różnicach w wydatkach obronnych i o amerykańskich cłach niż o zapowiadanej strategii sztucznej inteligencji.
W lutym 2026 roku sprawa trafiła do szwedzkiego parlamentu. 16 lutego poseł Petter Löberg zapytał ministra sprawiedliwości Gunnara Strömmera o Palantira, o uzależnienie państwa od amerykańskiego dostawcy i o rozmowę premiera z Karpem i Thielem. Przypomniał przy tym, że spotkanie ujawnił dziennik „Svenska Dagbladet”. Minister najpierw zbył łączenie Grupy Bilderberg z zakupami policji jako teorię spiskową. W końcowej odpowiedzi przyznał jednak, że spotkania się odbyły i wiadomo, kto w nich uczestniczył. „To przecież fakt” – powiedział, co odnotowuje protokół posiedzenia Riksdagu.
Löberg mówił z trybuny:
„O co tak naprawdę chodzi? Czym jest Palantir? To oprogramowanie, i to nie byle jakie. Nosi wiele nazw – Gotham to jedna z nich, istnieją też warianty lokalne. Ci z państwa, którzy znają swojego Tolkiena, wiedzą, skąd pochodzi ta nazwa. Palantir to ciemna kula, którą elfy stworzyły po to, by widzieć odległe rzeczy i łączyć informacje. Strażnik czy władca mógł użyć takiej kuli jako skutecznego narzędzia kontroli nad ludźmi – ale czynili to w dobrej sprawie. Problem z palantirami we „Władcy Pierścieni” polegał na tym, że przejęło je zło. Nazwa jest więc wyjątkowo źle dobrana dla oprogramowania i dla firmy, która pracuje nad problemami organów ścigania.
A może wcale nie. Wystarczy spojrzeć, kim są ludzie, którzy stworzyli to oprogramowanie i założyli firmę, nazywaną w mediach firmą grozy. Krytyka przyjęła też konkretną postać. Palantir jest oskarżany o udział w masowych atakach w Strefie Gazy. Jeden z jego twórców jest oskarżany – i sam to potwierdza – o to, że był jednym z architektów działań ICE, czyli polowania na ludzi w Stanach Zjednoczonych, z niszczycielskimi skutkami”.
(Cytaty z debaty w Riksdagu przełożono ze szwedzkiego protokołu.)
Strömmer przekonywał, że o narzędziach informatycznych decydują właściwe instytucje, a rząd i parlament jedynie wyznaczają reguły i sprawują kontrolę. Ta odpowiedź zostawia jednak otwarte pytanie zasadnicze. Samodzielność policji przy zakupach nie tłumaczy, po co szef rządu spotyka się z właścicielami dostawcy ani o czym rozmawia z nimi w kontekście państwowej strategii technologicznej.
Chronologia studzi zresztą najprostsze podejrzenia. Według dziennika Dagens ETC, który pisał o sprawie w listopadzie 2025 roku, szwedzka policja korzystała wówczas z technologii Palantira już od pięciu lat, a więc mniej więcej od 2020 roku. Jeśli to prawda, współpraca zaczęła się na długo przed rozmową w Grand Hôtel. Czerwcowe spotkanie mogło dotyczyć przyszłości, ale bez umów, korespondencji i akt postępowań nie da się odpowiedzialnie spekulować, jakie ustalenia w jego trakcie zapadły.
Palantir nie przyjechał zresztą do Sztokholmu jako petent. Miał już klienta w samym sercu Sojuszu Północnoatlantyckiego. Na stronie Agencji Łączności i Informacji NATO widnieje komunikat:
„25 marca 2025 r. Agencja NATO ds. Komunikacji i Informacji (NCIA) oraz firma Palantir Technologies Inc. (Palantir) sfinalizowały proces pozyskania systemu Palantir Maven Smart System NATO (MSS NATO) na potrzeby Sojuszniczego Dowództwa Operacyjnego NATO (ACO), co stanowi istotny krok naprzód w modernizacji zdolności bojowych Sojuszu. „NCIA z przyjemnością podejmuje współpracę z Naczelnym Dowództwem Sił Sojuszniczych w Europie (SHAPE) oraz firmą Palantir, aby dostarczyć system MSS NATO żołnierzom na pierwszej linii działań. Dzięki temu Sojusz zyskuje dostosowane do specyficznych potrzeb, najnowocześniejsze rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, a nasze siły otrzymują narzędzia niezbędne do skutecznego i zdecydowanego działania na współczesnym polu walki” – powiedział Ludwig Decamps, dyrektor generalny NCIA. System MSS NATO umożliwia dowódcom i żołnierzom bezpieczne wykorzystywanie najnowocześniejszych rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji (AI) w kluczowych operacjach wojskowych. Zapewniając Sojuszowi jednolitą zdolność bojową opartą na danych i szerokim wachlarzu zastosowań AI – od dużych modeli językowych (LLM) po generatywną sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe – MSS NATO usprawnia procesy fuzji danych wywiadowczych i wskazywania celów, poprawia świadomość sytuacyjną na polu walki oraz wspiera planowanie i przyspiesza podejmowanie decyzji.
„Jesteśmy dumni, że możemy wspierać dążenia NATO do wzmocnienia potencjału odstraszania poprzez wdrożenie w SHAPE platformy bojowej wykorzystującej sztuczną inteligencję. To partnerstwo podkreśla determinację Sojuszu, by odważnie przewodzić w dziedzinie innowacji technologicznych” – powiedział Shon Manasco, starszy doradca w firmie Palantir Technologies.
Agencja chwaliła się, że od określenia wymagań do zakupu minęło zaledwie sześć miesięcy. Interesy firmy w europejskim bezpieczeństwie były więc twarde, instytucjonalne i handlowe na długo przed tym, zanim jej szefowie usiedli naprzeciw szwedzkiego premiera.
I tu właśnie zaczyna się sedno problemu. Gdy na konferencji Grupy Bilderberg rozmawia się o sztucznej inteligencji, odstraszaniu i bezpieczeństwie, przedstawiciel firmy sprzedającej wojsku oprogramowanie jest naraz ekspertem, sprzedawcą i współautorem debaty o kierunkach polityki. Jego wiedza wynika z pracy nad produktem, który ma do zaoferowania. Rozmowa o przyszłości obronności toczy się więc w dziedzinie, w której każda decyzja państw i sojuszy może otworzyć albo zamknąć mu rynek.
Kto wybiera gości
Grupa Bilderberg ma dla takich rozmów własną, starannie ułożoną architekturę. Doroczną konferencję przygotowuje Fundacja Bilderberg Meetings. Według opublikowanych zasad zarządza nią komitet sterujący, który wybiera przewodniczącego lub współprzewodniczących. Członkowie zasiadają w nim na czteroletnie kadencje, które można odnawiać. Przewodniczący wraz z komitetem układa program i dobiera uczestników. Goście zmieniają się z roku na rok, ale komitet pozostaje stały.
Do Grupy Bilderberg nie da się zgłosić. Nie istnieje otwarta procedura, formularz ani konkurs. Zaproszenia rozdaje komitet. Organizator zapewnia, że szuka ludzi wyróżniających się w administracji, biznesie, technologii i nauce, dbając przy tym o różnorodność środowisk i poglądów. Dziennikarze mogą przyjechać, ale wyłącznie jako zaproszeni goście, występujący we własnym imieniu. Reporter, który chciałby relacjonować obrady na podstawie akredytacji, zostaje za drzwiami.
Władza nad listą gości to władza realna. Komitet decyduje, którzy przedstawiciele instytucji i firm spotkają się w jednej sali, a tym samym – kogo w niej zabraknie: organizacji społecznych, krytycznych badaczy, konkurentów. Deklarowana różnorodność jest produktem wewnętrznej selekcji. Opublikowana lista pokazuje wyłącznie jej wynik, ale pomija proces odrzucania kandydatur, spory o zaproszenia ani powody, dla których ktoś nie dostał zaproszenia.
W wykazie komitetu sterującego, dostępnym na stronie organizatora w październiku 2026 roku, Karp figuruje jako dyrektor generalny Palantir Technologies, a Thiel jako prezes Thiel Capital. Komitetowi współprzewodniczą Henri de Castries i Marie-Josée Kravis. Obok nich zasiadają Satya Nadella z Microsoftu, były szef Google Eric Schmidt, Mellody Hobson z Ariel Investments, bankierzy i ludzie mediów: John Micklethwait z Bloomberga, Zanny Minton Beddoes z „The Economist”, Mathias Döpfner z Axel Springera. Jest tam też Polak: Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu.
Wymienione grono łączy kapitał, technologię i kontrolę nad obiegiem informacji, a jego funkcje zawodowe mówią, z jakim doświadczeniem i z jakimi interesami ci ludzie przyjeżdżają na konferencję. Ustalenia i przebieg rozmów są jedna tajne. Żeby odtworzyć czyjś wpływ, trzeba wiedzieć, jaki temat zaproponował, kogo polecił i z kim utrzymywał kontakt po zamknięciu obrad. Lista jest tylko punktem wyjścia śledztwa, które podejmują, co najwyżej niektórzy dziennikarze.
Pieniądze z Doliny Krzemowej
Zasadniczy ślad to oczywiście pieniądze. Amerykańskie zaplecze Grupy Bilderberg, organizacja American Friends of Bilderberg Inc., składa publiczne zeznania podatkowe. Formularz 990-PF za 2025 rok wymienia Karpa, Thiela i Nadellę jako dyrektorów, z wynagrodzeniem równym zero. Marie-Josée Kravis jest prezesem i dyrektorem, Eric Schmidt – skarbnikiem. Kravis jednocześnie współprzewodniczy komitetowi sterującemu konferencji. Ci sami ludzie zarządzają więc amerykańskim podmiotem i strukturą, która organizuje doroczne spotkania.
Załącznik z wykazem darczyńców za 2025 rok wykazuje milion dolarów od Petera Thiela i pół miliona od Alexandra Karpa. W sześciu pozycjach formularza zapisano łącznie 2 625 000 dolarów. Dwaj ludzie Palantira dali zatem około 57,1 procent tej sumy. Trzeba zaznaczyć, że to udział obliczony z konkretnych pozycji zeznania organizacji amerykańskiej, a nie budżet całej Grupy Bilderberg.
Pozostałe wpłaty pochodzą z tego samego kręgu. Big Hen Group LLC i Henry Kravis dali po pół miliona dolarów, Marie-Josée Kravis – 25 tysięcy. Jedna pozycja, na 100 tysięcy dolarów, opisana jest nazwiskami George’a Lucasa i Mellody Hobson, która również zasiada w komitecie sterującym. Zestawienie pokazuje, kto płacił. Ustalenie, na co poszły te pieniądze, wymagałoby osobnego prześledzenia wydatków.
Thiel bynajmniej nie jest tu nowicjuszem. W zeznaniu za 2010 rok zapisano jego darowiznę w wysokości 50 tysięcy dolarów przy 195 tysiącach wszystkich darowizn, czyli około 25,6 procent. W 2024 roku dał pół miliona. W 2025 roku – już milion. Trzy roczniki układają się w historię rosnącego zaangażowania, choć nie stanowią pełnego rachunku jego wpłat.
W przypadku Thiela i Karpa rola darczyńcy łączy się z funkcją dyrektora amerykańskiego podmiotu i z miejscem w komitecie sterującym. Te same osoby organizują forum, dobierają gości i w dużej części finansują jego zaplecze. Formularze przypisują wpłaty osobom prywatnym, więc nie należy ich traktować jako wydatków spółki Palantir. Dla zrozumienia tej sieci liczy się jednak to, że ludzie jednej firmy zajmują w niej kilka formalnych pozycji naraz.
Oficjalna wersja jest skromniejsza. Grupa Bilderberg twierdzi, że sekretariat utrzymują coroczne składki członków komitetu, koszty gościnności pokrywają członkowie z kraju gospodarza, a zaproszeni płacą za własny przelot i hotel. Za udział nie pobiera się opłat. Amerykańskie zeznania podatkowe pozwalają sprawdzić część tej deklaracji, z nazwiskami i kwotami. Pełny obraz wymagałby dokumentów wszystkich podmiotów i rozliczenia kosztów każdego spotkania.
Mniej wiadomo o tym, kiedy obaj trafili do komitetu. Zachowana przez serwis Cryptome reprodukcja strony organizatora z czerwca 2010 roku wymienia w komitecie Thiela, wówczas prezesa Clarium Capital Management. Niezależny brytyjski serwis poświęcony Grupie Bilderberg oznacza Karpa jako członka komitetu w 2015 roku. Znamy więc lata, w których ich funkcje są poświadczone. Dokładne daty nominacji pozostają nieznane.
Reguła milczenia
Poufność rozmów chroni zasada Chatham House. Uczestnicy mogą korzystać z uzyskanych informacji, ale nie wolno im ujawniać, kto je przekazał ani jaką instytucję reprezentował. Chatham House tłumaczy, że reguła ma sprzyjać szczerości. W praktyce oznacza to, że wiedza krąży dalej, a jej autor pozostaje anonimowy.
Odbiorca późniejszego raportu, przemówienia czy wywiadu nie pozna źródła pomysłu. Polityk może powtórzyć tezę usłyszaną w zamkniętej sali, a słuchacz nie dowie się, od kogo ona pochodzi. Żeby połączyć konkretną decyzję z rozmową na konferencji, potrzebne jest dodatkowe świadectwo.
Organizator podkreśla też, że goście występują we własnym imieniu, bez mandatu swoich instytucji. Konferencja nie podejmuje uchwał, nie głosuje i nie wydaje komunikatu końcowego. Taki format zdejmuje z uczestników ciężar oficjalnych stanowisk. Ale ktoś, kto rano jest „prywatnym gościem”, po powrocie do biura znów jest ministrem, generałem albo prezesem – i to z nowymi kontaktami w notesie, przemyślanymi kierunkami działań, a być może gotowymi konceptami umów.
Kolejna konferencja, w dniach 9–12 kwietnia 2026 roku w Waszyngtonie, znów kręciła się wokół tematów, na których zarabiają firmy technologiczne i zbrojeniowe: sztuczna inteligencja, przyszłość wojny, finanse cyfrowe, transatlantyckie relacje przemysłu obronnego. Na liście gości znaleźli się Karp, szef Google DeepMind Demis Hassabis, współzałożyciel i szef Andurila Brian Schimpf oraz sekretarz generalny NATO Mark Rutte.
Thiela tym razem na liście uczestników nie było, choć nadal zasiadał w komitecie sterującym. Z kodem Polski wymieniono Adama Bartosiewicza z WB Group, Wojciecha Kostrzewę, Jacka Olechowskiego z Mediacapu i Radosława Sikorskiego. Lista pokazuje, kto przyjechał, choć nie dowiemy się, kto w czym uczestniczył ani o czym rozmawiano w kuluarach.
W jednej sali spotykają się więc instytucje kupujące technologie, firmy, które je sprzedają, i media, które opisują znaczenie tychże opinii publicznej. Wspólny temat dotyczy naraz bezpieczeństwa państwa, rynku zamówień i tego, jaka narracja zostanie przedstawiona społeczeństwu.
Druga sieć: Dialog
Grupa Bilderberg nie jest jedynym stołem, przy którym Thiel decyduje, kto z kim usiądzie. W czerwcu 2026 roku „WIRED” ujawnił wewnętrzne dane Dialog, prywatnej sieci, którą Thiel założył w 2006 roku razem z Aurenem Hoffmanem, przedsiębiorcą z branży handlu danymi. Na zjazd przygotowywany na 12–16 sierpnia 2026 roku pod Dublinem zapisały się 222 osoby ze świata polityki, finansów i technologii. Program brzmi jak scenariusz serialu: „Navigating WWIII”, czyli jak przetrwać trzecią wojnę światową, „Bring Back Nuclear”, „Battlefield Technologies”, a nawet „Build-a-Cult”, czyli sesja o tym, jak zbudować sektę, prowadzona przez założyciela chrześcijańskiej platformy Pray.com. Wszystko poza protokołem.
Według „WIRED” na liście rejestracyjnej figuruje generał Alexus Grynkewich, naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie i szef Dowództwa Europejskiego USA. Stanowisko objął w lipcu 2025 roku, a w zjazdach Dialog uczestniczy, według wycieku, od 2021 roku. Grynkewich kieruje Allied Command Operations, czyli dokładnie tym dowództwem, dla którego NATO kupiło od Palantira Maven Smart System. Na liście są też sekretarz skarbu Scott Bessent, senator Ted Cruz, sekretarz armii Dan Driscoll i współzałożyciel Palantira Joe Lonsdale. Trzeba jednak pamiętać o zastrzeżeniu redakcji: rejestracja na zjazd nie dowodzi obecności, a z wymienionych osób nikt nie odpowiedział na pytania dziennikarzy.
Dwa dni później „WIRED” pokazał, jak w Dialogu wygląda selekcja. Każdy członek i każdy kandydat dostaje ocenę A, B lub C. Najwyższa kategoria, C, jest zarezerwowana dla najsłynniejszych i najbardziej wpływowych i trafia do mniej więcej co siódmej osoby. Najprawdopodobniej decydują majątek i rozpoznawalność. Jednego inwestora opisano kwotą 30 miliardów dolarów aktywów w zarządzaniu, innego skwitowano dwoma słowami: „Small AUM”, czyli „mało aktywów”. Jedna z notatek mówi o nadaniu komuś niższej oceny po to, by „nie posadzono jej z osobami C”. Część charakterystyk, co najmniej 26, przygotowało narzędzie sztucznej inteligencji, a pracownicy mogli jego werdykty zmieniać, jak w przypadku ekonomisty Tylera Cowena. Z kolejnych zjazdów można wylecieć z adnotacją „Value Add Too Low”, „Poor Culture Fit” albo „Grade Fell Too Low”. Od oceny zależy nawet cena udziału, sięgająca dziesiątek tysięcy dolarów.
Dostęp do ludzi staje się tu towarem, a spotkanie rozgrywa na długo przed przyjazdem gości – w arkuszu kalkulacyjnym. Organizator może zaplanować, że przedsiębiorca trafi na urzędnika, naukowiec na inwestora, a autor na kogoś, kto otworzy mu kolejne drzwi. Uczestnicy mogą zachować niezależność i różnić się poglądami. Łączy ich przywilej rozmowy dostępnej dla nielicznych. Gdy przyjdzie kolejna sprawa, nie piszą już formalnego pisma do obcej instytucji. Dzwonią do znajomego.
Wcześniejszy kształt spotkań Dialogu dokumentuje źródło zupełnie nieoczekiwane: korespondencja Jeffreya Epsteina ujawniona przez komisję nadzoru Izby Reprezentantów USA. 28 listopada 2012 roku fizyczka Lisa Randall przesłała Epsteinowi zaproszenie na zjazd zaplanowany na 13–15 marca 2014 roku w Sundance Resort w stanie Utah i zapytała, czy warto jechać. Zaproszenie podpisali Thiel i Hoffman. Zapowiadało 150 uczestników i rozmowy w małych, moderowanych grupach zamiast przemówień, w wynajętym w całości ośrodku i całkowicie poza protokołem.
Do zaproszenia dołączono wykaz gości poprzedniej edycji z 2013 roku. Był na nim Stephen Cohen, współzałożyciel Palantira, Robert Rubin z Council on Foreign Relations i Meghan O’Sullivan z Komisji Trójstronnej. Już samo zaproszenie obiecywało więc dostęp do kilku elitarnych środowisk naraz. Mail dokumentuje kontakt Randall z Epsteinem i obieg informacji o klubie. Zaproszenie było jednak imienne, wystawione na Randall i nieprzenoszalne – korespondencja niestety nie daje informacji, czy Epstein uczestniczył w zjeździe.
Dla historii Grupy Bilderberg kluczowa jest jedna osoba. Thiel, współtwórca Dialog, zasiada w komitecie sterującym Grupy Bilderberg obok Karpa i Schmidta, czyli w gronie, które układa program i wybiera gości. Ten sam człowiek dobiera więc rozmówców w dwóch zamkniętych sieciach. Każda ma własne reguły, ale niektóre osoby przechodzą między nimi i współdecydują o tym, kto pojawi się przy stole następnym razem.
Polskich nazwisk w ujawnionych materiałach Dialog dotąd nie wskazano. Opisujący wyciek polski „Forbes” nie wymienia żadnych powiązań klubu z Polską.
Polski odcinek
Szwedzki scenariusz – przedsiębiorca z komitetu sterującego, rozmowa z szefem państwa i skąpa dokumentacja – ma swoją polską wersję. Z jedną zasadniczą różnicą: w Polsce Palantir nie postawił na jeden obóz. Rozmawia z obiema stronami wojny politycznej, która od lat dzieli kraj.
Pierwszy kontakt nastąpił jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości. W marcu 2022 roku, w pierwszych tygodniach rosyjskiej inwazji na Ukrainę, zespół Palantira pracował z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przy rejestracji dzieci z ukraińskich domów dziecka, przyjmowanych między innymi w punkcie recepcyjnym w Stalowej Woli. Dyrektor zarządzający Palantir Technologies Polska Maciej Łaska twierdzi w rozmowie z CyberDefence24, że projekt trwał dwa lata i był prowadzony pro publico bono, bez kontraktu z resortem. To deklaracja firmy. W dostępnych źródłach nie ma dokumentów, które potwierdzałyby brak wynagrodzenia.
Właściwa współpraca wojskowa nabrała tempa za rządu koalicji 15 października. Według MON spotkania, rozmowy, ćwiczenia i prezentacje ruszyły w grudniu 2023 roku, a więc w miesiącu, w którym resort objął Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. W maju 2024 roku system testowano na ćwiczeniach FEX-24 w Nowej Dębie i Lipie. 23 grudnia 2024 roku Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni podpisało z Palantirem memorandum o współpracy w dziedzinie cyberbezpieczeństwa i technologii informacyjnych. Na jego podstawie wojsko dostało do testów platformę Maven Smart System – tę samą rodzinę oprogramowania, którą wiosną 2025 roku kupiło NATO.
27 października 2025 roku, cztery i pół miesiąca po Sztokholmie, Kosiniak-Kamysz i Alex Karp podpisali w Warszawie list intencyjny dotyczący sztucznej inteligencji, technologii informacyjnych i cyberbezpieczeństwa. Minister nie szczędził słów. Nazwał Palantira „absolutnym liderem” w zarządzaniu danymi na polu walki, a podpisanie dokumentu „jednym z najważniejszych [momentów] w historii budowy” polskiego systemu obronnego. „Bazy danych są obecnie największą walutą – cenniejszą niż złoto, dolary, euro” – mówił.
Wydawana przez resort „Polska Zbrojna” zapowiadała w dniu podpisania, że „w ciągu 2-3 miesięcy mają zostać zawarte umowy wykonawcze”. W maju 2026 roku MON tłumaczyło „Newsweekowi”, że list „ma charakter niewiążący i nie rodzi żadnych zobowiązań między stronami, w szczególności w zakresie wyboru partnera do pozyskania i wdrożenia konkretnych produktów lub usług”, a zobowiązania mogą powstać dopiero po zawarciu ostatecznych umów. W marcu 2026 roku Łaska mówił, że współpraca z resortem pozostaje sprawą „otwartą”. Do końca września 2026 roku ani w przeanalizowanych źródłach, ani w komunikatach resortu na gov.pl nie znaleziono informacji o wykonawczej umowie zakupowej między MON a Palantirem; TVN24 również takiej umowy nie odnalazł. Zapowiadane dwa, trzy miesiące zamieniły się w jedenaście.
Resort nie postawił zresztą wyłącznie na Palantira. 12 grudnia 2025 roku MON zapewniło CyberDefence24, że „rozwiązania Palantir to tylko jedna z analizowanych opcji”, a „równolegle badane są alternatywy i ich możliwości wdrożenia”. Sześć dni później, 18 grudnia 2025 roku w Legionowie, Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni podpisało porozumienie o współpracy z wrocławską spółką DataWalk. Dokument ma ten sam, niewiążący charakter co memorandum z Palantirem sprzed dokładnie roku: przewiduje analizę możliwych zastosowań platformy w Siłach Zbrojnych, dostosowanie produktu do potrzeb wojska i wspólne warsztaty na scenariuszach operacyjnych, bez kwot i bez zobowiązań zakupowych. Gen. dyw. Karol Molenda mówił przy tej okazji, jak relacjonował ITwiz, że Palantir jest „jednym z kilku analizowanych rozwiązań”, a ewentualne wdrożenie „musi odbywać się w pełni pod kontrolą Wojska Polskiego”. Prezes DataWalk Paweł Wieczyński dodawał, że priorytetem jest utrzymanie zdolności operacyjnej „całkowicie po stronie Wojska – bez zależności od zewnętrznych chmur, telemetrii czy obcych jurysdykcji”. Nazwa Palantir w komunikatach nie padła, ale trudno nie czytać tych słów jako odpowiedzi na nią.
DataWalk to na polskim rynku jedyna firma o profilu naprawdę zbliżonym do Palantira. Spółka powstała we Wrocławiu w 2011 roku jako PiLab, założona przez Pawła Wieczyńskiego, Krystiana Piećkę i Sergiusza Borysławskiego; od 2012 roku była notowana na NewConnect, w 2016 roku przyjęła nazwę DataWalk, a w 2019 roku zadebiutowała na głównym parkiecie GPW. Jej produkt to platforma analityki grafowej: łączy rozproszone bazy danych – rejestry, billingi, przelewy, zgłoszenia, dane z sieci – w jeden model i pozwala analitykowi szukać powiązań między osobami, firmami, kontami, telefonami, adresami i pojazdami, a więc robić dokładnie to, do czego policje i służby na świecie używają Palantir Gotham albo IBM i2. Już w 2018 roku spółka wymieniała Palantira i IBM jako swoich bezpośrednich konkurentów.
Najważniejsza referencja DataWalk pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. W czerwcu 2020 roku Sekcja ds. Prania Pieniędzy i Odzyskiwania Mienia Departamentu Sprawiedliwości USA (MLARS) wybrała oprogramowanie wrocławskiej spółki do śledztw finansowych, zastępując nim – jak podano w komunikacie – właśnie system Palantira. Zamówienie realizowano przez amerykańskiego kontraktora Research Innovations Inc. w ramach pięcioletniej umowy ramowej DOJ o wartości do 500 milionów dolarów, a w lutym 2026 roku DataWalk ogłosił jej wieloletnie przedłużenie. Spółka ma amerykańską filię DataWalk Inc. w Redwood City w Kalifornii, a wśród klientów wymienia również banki Morgan Stanley i Ally Bank oraz policję w Toronto, co odnotowuje ZBiAM. W Polsce platforma DataWalk od 2020 roku jest centralnym Systemem Informacji Operacyjnej Policji: wdrożenie dla Komendy Głównej Policji zrealizował integrator Comp, a w listopadzie 2025 roku spółka podpisała trzyletnią umowę utrzymaniową z firmą Enigma Systemy Ochrony Informacji, działającą na rzecz KGP. Wcześniej, według Computerworld, z narzędzia korzystało Ministerstwo Finansów.
Polska policja ma więc od pięciu lat krajowy odpowiednik tego, co policja szwedzka kupiła od Palantira. Wojsko stoi natomiast w rozkroku: dwa niemal identyczne memoranda, amerykańskie i polskie, podpisane w odstępie roku przez to samo dowództwo, i żadnej umowy zakupowej z którąkolwiek z firm. Nie jest to zresztą wybór między „amerykańskim” a „polskim” w czystej postaci. DataWalk sprzedaje w Stanach przez amerykańską spółkę zależną i amerykańskiego kontraktora, a jego największym klientem jest rząd USA. Różnica dotyczy raczej tego, kto kontroluje wdrożenie i do czyjej jurysdykcji należą dane – czyli dokładnie tego, o co pytał w Riksdagu Petter Löberg. Na początku października 2026 roku odpowiedź MON na to pytanie nadal nie ma finału w postaci podpisanej umowy.
Następny akt rozegrał się w Nowym Jorku. Według oficjalnego programu Kancelarii Prezydenta Karol Nawrocki przebywał w Stanach Zjednoczonych od 19 do 23 września 2026 roku w związku z debatą generalną 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. W poniedziałek 21 września o godzinie 11.00 pojawił się na Polish-American Economic Summit w siedzibie Instytutu Pileckiego przy 92 Greenwich Street. W przemówieniu powitał „blisko 200 uczestników i przedstawicieli niemal 100 firm z Polski i Stanów Zjednoczonych” i pogratulował „organizatorom i Panu Prezesowi”. Nazwy organizatora nie wymienił. Ani program wizyty, ani relacja na prezydent.pl nie wspominają o Palantirze, a spotkań z firmami nie wpisano do oficjalnego kalendarza. O rozmowach z Lockheed Martin, Boeingiem i Palantirem poinformował 21 września w serwisie X prezydencki minister Marcin Przydacz; pisał o nich tego dnia także Forsal. Wieczorem 22 września minister Karol Rabenda napisał, że Nawrocki spotkał się z Karpem „w czasie odbywającego się w Nowym Jorku Polish-American Economic Summit”, a więc 21 września. Część mediów, między innymi TVN24, datowała spotkanie na 22 września.
Po spotkaniu Kancelaria Prezydenta nie ogłosiła podpisania żadnego dokumentu. Rabenda pisał, że omówiono „plany inwestycyjne firmy w regionie Europy Środkowej”, a Karp „zadeklarował zainteresowanie spółki stworzeniem w Warszawie regionalnego centrum rozwoju technologii dla wschodniej flanki NATO”. Palantir miał zapewnić o „pełnym wsparciu dla Sił Zbrojnych RP oraz woli dalszego inwestowania w rozwój technologii w Polsce”. 24 września firma opublikowała zdjęcie Karpa z Nawrockim i zapewnienie, że „stoi po stronie Polski”. W Radiu ZET, w rozmowie streszczonej 28 września przez Kancelarię Prezydenta, Przydacz mówił, że rozmowy z Lockheed Martin, Palantirem i Boeingiem „dotyczyły konkretnych inwestycji w Polsce, w tym utworzenia centrum serwisowego rakiet PAC-3”, a wizyta „przyniosła konkretne ustalenia inwestycyjne i obronne”. Ani komunikaty prezydenckie, ani prasa nie podają jednak żadnych kwot, terminów ani stron umowy z Palantirem.
Przydacz przedstawiał spotkanie jako dowód skuteczności prezydenta: „Poważna spółka, prawda? I po spotkaniu z Prezydentem Karolem Nawrockim rozważa inwestycje w Polsce” – cytował go portal wPolityce. Dodawał, że rząd „dojrzał do tego, aby korzystać z dobrych relacji Pana Prezydenta w Ameryce i poprosił o wsparcie w tematach zbrojeniowych”, a gospodarzem szczytu był podległy Ministerstwu Kultury Instytut Pileckiego, z Orlenem jako partnerem biznesowym. Rozmówca „Newsweeka” z otoczenia MON widział to inaczej. Jego zdaniem spotkanie mogło być próbą zdobycia wpływu na przyspieszenie rozmów z rządem, w których stawką mają być kontrakty warte „grube miliardy dolarów”. Obie wersje to twierdzenia stron. Żadnej z nich nie potwierdzają dokumenty.
Tego samego dnia, podczas uroczystości w Instytucie Pileckiego, prezydent powołał Justynę Orłowską na ambasadora, specjalną przedstawicielkę prezydenta do spraw innowacji i nowych technologii. Według Kancelarii ma ona odpowiadać za „sektor nowych technologii oraz rozwój relacji biznesowych ze Stanami Zjednoczonymi”. Przy prezydencie powstał w ten sposób kanał kontaktów z amerykańskimi firmami technologicznymi, równoległy do rządowego MON.
Najwięcej emocji wzbudził jednak organizator szczytu. Według „Newsweeka” wydarzenie przygotowała prywatna fundacja Centrum Strategii Rozwojowych, kierowana przez Pawła Ernsta i założona przez nominatów do spółek Skarbu Państwa z czasów rządu Mateusza Morawieckiego. Za całym przedsięwzięciem miał stać przewodniczący rady fundacji Marcin Chludziński, były szef Agencji Rozwoju Przemysłu i KGHM, powołany przez Nawrockiego do Rady Gospodarczej. Fundacja oferowała firmom pakiety partnerskie za 25, 50 i 100 tysięcy dolarów. Informatorzy redakcji twierdzili, że najdroższy miał dawać dostęp do prezydenta. Jak ustalił TVN24, zaproszenia do firm wychodziły z sekretariatu Rabendy, a podpisali je także doradczyni prezydenta Magdalena Hajduk i Chludziński. CSR odpowiadała, że nikt nie kupił najwyższego pakietu, a żadna umowa partnerska nie przewidywała spotkania z prezydentem. Rzecznik prezydenta zapewniał, że nikt nie płacił za udział. Posłowie Koalicji Obywatelskiej złożyli zawiadomienie do prokuratury w sprawie możliwej płatnej protekcji. Salę w Instytucie Pileckiego Kancelaria Prezydenta wynajęła za pośrednictwem Stałego Przedstawicielstwa RP przy ONZ za 35 tysięcy dolarów z budżetu państwa.
Mechanizm przypomina ten, który „WIRED” opisał w Dialogu: dostęp do ludzi wyceniony w pakietach, z najwyższą ceną za najbliższe miejsce przy najważniejszej osobie. Różnica polega na tym, że w Nowym Jorku stawką miał być dostęp do głowy państwa, a zarzuty, które CSR i Kancelaria Prezydenta stanowczo odpierają, bada prokuratura.
Wśród patronów szczytu „Newsweek” wymienił między innymi Shield AI, Hydrę i Onodrim, który tygodnik nazwał start-upem założonym przez Palantira. Ściślej: Onodrim założyli byli pracownicy Palantira, Aistis Šimaitis i Alexander Blessing, a jego rundę zalążkową prowadził między innymi Founders Fund, fundusz współtworzony przez Petera Thiela. Ślad Thiela pojawia się więc także w polskim epizodzie, choć pośrednio.
W tym samym czasie Polacy byli coraz lepiej widoczni na spotkaniach Grupy Bilderberg. W kwietniu 2026 roku w Waszyngtonie, pół roku po liście intencyjnym i pół roku przed Nowym Jorkiem, na liście gości obok Karpa, Schimpfa i Ruttego znaleźli się wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, wiceprezes i współwłaściciel prywatnej grupy zbrojeniowej WB Group Adam Bartosiewicz, prezes Polskiej Rady Biznesu i członek komitetu sterującego Wojciech Kostrzewa oraz założyciel Mediacapu Jacek Olechowski; pisała o tym „Rzeczpospolita”. Na liście była też żona Sikorskiego, publicystka Anne Applebaum, tym razem z kodem USA. W 2015 roku, na liście z Telfs-Buchen, obok Kissingera, Schmidta, Karpa i Thiela, figurowała z kodem Polski.
W gronie, w którym amerykańskie firmy obronne i technologiczne współtworzą program, polskie państwo reprezentował polityk rządzącej koalicji, a polski biznes – między innymi producent systemów bezzałogowych, potencjalny partner albo konkurent amerykańskich dostawców na rynku MON.
Powiązania polityczne polskich uczestników
Kto jest kim w tej historii? Poniższe zestawienie odróżnia formalną przynależność partyjną od powiązań środowiskowych. Osobno podano źródła oficjalne, czyli strony instytucji państwowych, partii i firm, oraz źródła prasowe. Oficjalne strony rzadko podają członkostwo partyjne wprost, dlatego w części wierszy przynależność opiera się na prasie lub Wikipedii. W przypadku osób z biznesu nie znaleziono informacji o członkostwie w partiach politycznych.
| Osoba | Rola w opisywanych wydarzeniach | Przynależność lub powiązania polityczne | Źródła |
|---|---|---|---|
| Karol Nawrocki | Prezydent RP; spotkanie z Karpem 21.09.2026 (według części mediów 22.09) | Formalnie bezpartyjny: w danych PKW pole przynależności do partii jest puste, a kandydata zgłosił jego własny komitet wyborczy. Otwarcie popierany przez PiS, które wspierało go organizacyjnie i finansowo | Oficjalne: PKW, prezydent.pl. Prasa: Konkret24 |
| Władysław Kosiniak-Kamysz | Wicepremier, minister obrony narodowej; podpisał list intencyjny 27.10.2025 | Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego od 2015 roku (koalicja rządząca) | Oficjalne: MON, PSL |
| Radosław Sikorski | Wicepremier (od lipca 2025) i minister spraw zagranicznych; uczestnik spotkania Grupy Bilderberg 2026 | Polityk Platformy Obywatelskiej (Koalicja Obywatelska), wcześniej jej wiceprzewodniczący | Oficjalne: MSZ, PO, Grupa Bilderberg. Prasa: Gazeta.pl |
| Marcin Przydacz | Sekretarz stanu, szef Biura Polityki Międzynarodowej KPRP; relacjonował spotkanie | Na stronie PiS wymieniony wśród członków partii; poseł X kadencji (mandat wygasł w sierpniu 2025 roku); wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Morawieckiego | Oficjalne: PiS, Monitor Polski, prezydent.pl, wpis na X. Prasa: TVN24 |
| Karol Rabenda | Minister w KPRP (w komunikacie z 20.09.2026 jako sekretarz stanu); zaproszenia do firm, komunikat po rozmowie z Karpem | Członek PiS od 2023 roku (po wejściu Partii Republikańskiej do PiS); wcześniej Porozumienie, KORWiN, UPR; wiceminister aktywów państwowych w rządzie Morawieckiego | Oficjalne: prezydent.pl, wpis na X. Inne: Wikipedia, Business Insider |
| Marcin Chludziński | Przewodniczący rady fundacji CSR, organizatora szczytu | Członkostwa partyjnego nie ustalono; menedżer spółek i agencji państwowych za rządów PiS; od 11.03.2026 członek prezydenckiej Rady Gospodarczej | Oficjalne: komunikat KPRP za PAP. Prasa: Newsweek, TVN24 |
| Paweł Ernst | Szef fundacji CSR | Członkostwa partyjnego nie ustalono; doradca w KGHM i wiceprezes Fundacji KGHM za rządów PiS, członek prezydenckiej Rady Młodzieży | Oficjalne: nie odnaleziono. Prasa: Newsweek |
| Justyna Orłowska | Powołana 21.09.2026 na ambasadora, specjalną przedstawicielkę prezydenta ds. innowacji | Członkostwa partyjnego nie ustalono; była pełnomocniczką ministra Przemysława Czarnka (PiS) ds. transformacji cyfrowej | Oficjalne: prezydent.pl, gov.pl. Prasa: Newsweek |
| Wojciech Kostrzewa | Członek komitetu sterującego Grupy Bilderberg, uczestnik spotkań 2025 i 2026 | Brak informacji o członkostwie partyjnym; prezes PRB, ponownie wybrany na lata 2025–2027; współpracował z rządem Donalda Tuska w deregulacyjnym zespole Rafała Brzoski (SprawdzaMY) | Oficjalne: Grupa Bilderberg – komitet, uczestnicy 2026, PRB. Prasa: Rzeczpospolita |
| Adam Bartosiewicz | Wiceprezes WB Group; uczestnik spotkania Grupy Bilderberg 2026 | Brak informacji o przynależności partyjnej | Oficjalne: WB Group, Grupa Bilderberg. Prasa: Rzeczpospolita |
| Jacek Olechowski | Założyciel i prezes Mediacapu; uczestnik spotkania Grupy Bilderberg 2026 | Brak informacji o przynależności partyjnej; przewodniczący Fundacji Polskiej Rady Biznesu, czyli środowiska kierowanego przez Kostrzewę; syn Andrzeja Olechowskiego, współzałożyciela Platformy Obywatelskiej (powiązanie rodzinne, nie polityczne) | Oficjalne: Mediacap, Grupa Bilderberg. Inne: IFP, olechowski.pl |
| Anne Applebaum | Publicystka „The Atlantic”; uczestniczka spotkania Grupy Bilderberg 2026 (kod USA), w 2015 roku z kodem Polski | Brak przynależności partyjnej; żona Radosława Sikorskiego (PO) – powiązanie rodzinne, nie polityczne | Oficjalne: Grupa Bilderberg 2026, lista 2015. Prasa: wPolityce |
| Maciej Łaska | Dyrektor zarządzający Palantir Technologies Polska | Brak informacji o przynależności partyjnej | Oficjalne: nie odnaleziono. Prasa: CyberDefence24 |
Z tabeli wyłania się obraz, który nie zupełnie odzwierciedla prosty podział na „proamerykańską prawicę” i „proeuropejskie centrum”. List intencyjny podpisał lider PSL w rządzie Donalda Tuska. Na spotkaniu Grupy Bilderberg Polskę reprezentował polityk KO. Nowojorskie spotkanie zorganizowało środowisko menedżerów i polityków związanych z PiS, skupione wokół prezydenta, który formalnie nie należy do żadnej partii. Palantir (choć można ten schemat zauważyć także w grze innych instytucji i firm, czy zagranicznych środowisk wpływu) gra z obiema stronami polskiego sporu, a każda z nich przedstawia te relacje jako własny sukces. Dlatego kluczowa jest odpowiedź na pytanie: jakie dokumenty – umowy i załączniki, w tym wspomniany przez TVN24 niejawny załącznik do memorandum – określają, do jakich danych polskiego wojska firma ma dostęp.
Na marginesie: były prezydent Andrzej Duda, którego kadencja skończyła się 6 sierpnia 2025 roku, odwiedził Stany Zjednoczone w czerwcu 2026 roku w związku z nowymi obowiązkami zawodowymi. W przeanalizowanych źródłach nie znaleziono związku tej podróży z Palantirem.
Podsumowanie
Rozmowa w Grand Hôtel odsłania pewną historię jako systemową. Polski przypadek pokazuje, jak ten sam mechanizm działa w państwie podzielonym politycznie niemal na pół. Dostęp do premiera w Sztokholmie i do prezydenta w Nowym Jorku jest poświadczony. Miejsca Karpa i Thiela w strukturach Grupy Bilderberg można sprawdzić w wykazach, a ich pieniądze – w zeznaniach podatkowych. Wyciek ze spotkania „Dialogu” pokazał z kolei, jak drobiazgowo w takich kręgach planuje się, kto kogo pozna. Najsłabiej udokumentowane pozostają treści rozmów i ich rzeczywiste konsekwencje. Budzi oburzenie, że polityka państw i tak istotne decyzje podejmowane są na niemal całkowicie tajnych imprezach prywatnych z daleka od opinii społecznej. Potrzebujemy więc jawnych dokumentów, zgodnych z procedurami prawnymi. W Polsce przede wszystkim pełnego tekst listu intencyjnego oraz memorandum z grudnia 2024 roku wraz z załącznikami.
Odkryj więcej z Myślozbrodnia
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
