Bezmoc Zachodu i spektakl śmierci w Gazie – diagnoza współczesnej hegemonii
Według najnowszych ustaleń „The Guardian”, organizacje wspierane przez ONZ (IPC) potwierdziły, że w Gazie toczy się już najczarniejszy scenariusz głodu – głód klasyfikowany jako ekstremalny objaw ludobójstwa XXI wieku. Fatalne liczby mówią same za siebie: w ciągu ostatniego tygodnia na niedożywienie zmarło 79 osób – więcej niż przez poprzednich 21 miesięcy konfliktu („The Guardian”).
Tom Fletcher, szef pomocy ONZ, skrytykował nawet tymczasowe zrzuty dokonywane przez drony jako „zrzuty do oceanu” i tak niedostosowane są one wobec skali potrzeb („The Guardian”). IPC z kolei ostrzega, że zrzuty nie powstrzymają katastrofy, podkreślając, że „powszechny głód, niedożywienie i choroby” przekracza najgroźniejsze progi bezpieczeństwa żywnościowego, a kluczowe mechanizmy obronne społeczeństwa zawiodły.
Jednocześnie „The Guardian” cytuje, że mimo obecności zgromadzonych zasobów żywnościowych na granicach, tysiące ludzi głoduje, bo dostawy są blokowane – to kryzys stworzony przez ludzi.
To, co od miesięcy obserwujemy w Gazie, to nie tylko humanitarny dramat, lecz najbardziej tragiczny spektakl XXI wieku. Spektakl tym bardziej wstrząsający, że jego widzowie – społeczeństwa Zachodu – dawno już stracili nadzieję na zdecydowaną reakcję polityczną swoich przywódców. Dziś, gdy kolejne raporty ONZ alarmują, że w Strefie Gazy zaczyna się bezprecedensowy głód, europejskie stolice ograniczają się do gestów pustych, deklaracji bez znaczenia, wyrazów „głębokiego zaniepokojenia”.
Krajobraz politycznej bezsilności jest dziś równie wstrząsający, co tragedia Palestyńczyków. Mocarstwa Europy, które na co dzień z łatwością pouczają słabszych partnerów – na przykład Polskę czy Węgry – o standardach demokracji, praworządności i praw człowieka, w obliczu realnej katastrofy humanitarnej na Bliskim Wschodzie demonstrują zawstydzającą polityczną indolencję.

Marwan Bishara, starszy analityk polityczny Al Jazeera, podkreśla głębokie sprzeczności moralne i polityczne w potencjalnym posunięciu rządu Wielkiej Brytanii w kierunku uznania państwa palestyńskiego. Podkreśla, że przywódcy tacy jak Keir Starmer, Emmanuel Macron i Donald Trump nie są wiarygodni w kwestiach pokoju i sprawiedliwości, a jednocześnie, jak to ujął, „są współwinni ludobójstwa”. Bishara sugeruje, że retoryczne poparcie jest niewystarczające bez konkretnych działań, wycofania się lub pociągnięcia do odpowiedzialności. Pod względem politycznym kwestionuje on warunki uznania państwowości Palestyny, wskazując, że zakończenie wojny i uznanie suwerenności Palestyny powinny się wzajemnie wzmacniać, a nie być warunkowe. „Dlaczego po dwóch latach ludobójstwa Palestyńczycy nadal nie zasługują na bezpieczeństwo, suwerenność i sprawiedliwość?” – pyta, dodając, że symboliczne gesty mają niewielkie znaczenie, jeśli nie towarzyszą im rzeczywiste zmiany w polityce.
W swojej książce „Nowy porządek świata” Glenn Diesen wskazuje na konsekwencje moralne wynikające z amerykańskiego modelu globalnej hegemonii, podkreślając, że jeśli dominacja opiera się na przemocy i braku wzajemnego szacunku wobec słabszych, wciąga ona inne państwa w moralną spiralę degradacji. To właśnie obserwujemy dzisiaj w Europie – państwa kontynentu, zamiast prowadzić niezależną politykę opartą na wartościach, stają się uczestnikami cynicznego teatru politycznej uległości wobec USA i Izraela.
Politycy unijni jeszcze niedawno z patetycznym tonem potrafili potępiać naruszanie standardów demokratycznych w Polsce czy Serbii, ostrzegać przed „erozją zasad praworządności” czy nawet grozić sankcjami za ograniczanie niezależności sądów. Jednakże dziś, gdy w Gazie giną tysiące cywilów – głównie dzieci – gdy całe społeczeństwo Palestyny doświadcza systemowego głodu, blokady dostaw humanitarnych, kiedy codziennie łamane są najbardziej podstawowe normy prawa międzynarodowego, te same europejskie stolice poprzestają na bezsilnych gestach dyplomatycznych, które niczego nie zmieniają.
Dzisiejsza decyzja brytyjskiego premiera Keira Starmera, ogłaszającego, że Wielka Brytania być może we wrześniu uzna państwo palestyńskie, o ile Izrael nie zgodzi się na zawieszenie broni i negocjacje pokojowe, jest tego najlepszym przykładem. To krok ważny symbolicznie, ale katastrofalnie spóźniony i obciążony cynizmem: w sytuacji, gdy ludzie masowo umierają z głodu, a Gaza stała się areną ludobójczej polityki, propozycja „warunkowego uznania Palestyny” jest niemal groteskowa.
Diesen słusznie ostrzega, że gdy porządek międzynarodowy nie jest budowany na wzajemnym szacunku i równorzędności, a jedynie na podporządkowaniu interesom hegemona, prowadzi on do całkowitej destrukcji moralnych i politycznych norm. Narody podporządkowane takiej hegemonii, jak to widzimy w przypadku Europy, muszą się pogodzić z coraz bardziej kosztownymi kompromisami moralnymi. Poświęcając niezależność w imię lojalności wobec potężniejszych protektorów, państwa te ryzykują, że wkrótce staną się moralnymi wspólnikami bestialstwa – nawet jeśli w retoryce politycznej od niego się dystansują.
Na tym tle sytuacja Polski jest szczególnie znamienna. Polska polityka zagraniczna, od dekad prowadzona w rytmie amerykańskich interesów, w sytuacji kryzysu humanitarnego w Gazie wykazuje całkowitą bezsilność i brak wizji moralnej. Nie ma w Polsce środowisk zdolnych do podjęcia bardziej radykalnych inicjatyw, brakuje politycznych elit, które mogłyby wystąpić z własnym stanowiskiem, choćby symbolicznie krytycznym wobec bestialstwa, które rozgrywa się na oczach całego świata (poza słabo rezonującymi gestami lewicy polskiej). Polskie społeczeństwo, od lat karmione narracją bezalternatywności sojuszu z USA i Izraelem, także milczy – najwyżej wyrażając ubolewanie w mediach społecznościowych.
W tym kontekście palestyńska tragedia jest testem nie tylko dla polityków, lecz także dla społeczeństw Zachodu. Czy europejska opinia publiczna wciąż potrafi zmusić swoich przywódców do realnych działań? Czy jest zdolna przełamać bezsilność, której rezultatem jest zgoda na współudział w dramatycznym, pełzającym ludobójstwie?
Diesen trafnie zauważa, że porządek światowy oparty na przemocy, uległości i podporządkowaniu jest zawsze nietrwały i kończy się upadkiem – politycznym i moralnym. Tragedia w Gazie jest dziś najbardziej dobitnym dowodem, że obecny porządek, oparty na bezwarunkowej lojalności wobec USA i Izraela, doprowadził Europę do moralnej katastrofy. Niewyciągnięcie z tej lekcji wniosków może przynieść jeszcze bardziej dramatyczne konsekwencje. Im dłużej Europa trwa w bezsilnym ukłonie wobec hegemona, tym więcej ludzi zapłaci za to życiem.
Nowy porządek świata po wojnie ukraińskiej. Globalna hegemonia w zwarciu z eurazjatyckim ładem
Poprzednia najniższa cena: 59,00 zł.
Pięćset lat hegemonii Zachodu dobiega końca. Rośnie żądanie większości państw zbudowania systemu opartego na wielobiegunowości i równości suwerennych krajów. Autor w sposób bardzo przenikliwy śledzi upadek liberalnej hegemonii, wskazując jednak, że wielobiegunowy porządek świata jest dopiero w fazie kształtowania i świat znajduje się obecnie w okresie interregnum.
Odkryj więcej z Myślozbrodnia
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

