Globalne rynki finansowe wchodzą w nowy tydzień w stanie skrajnego napięcia po tym, jak w sobotę 28 lutego USA i Izrael przeprowadziły skoordynowane uderzenia na Iran w ramach „Operation Epic Fury”. Prezydent Donald Trump ogłosił, że ataki zabiły najwyższego przywódcę Iranu Alego Chameneiego, co otwiera zupełnie nową fazę konfliktu na Bliskim Wschodzie i radykalnie podbija premię za ryzyko geopolityczne w wycenach aktywów.

Krypto jako pierwszy „bezpiecznik”

Z uwagi na weekendowe zamknięcie tradycyjnych giełd to właśnie rynek kryptowalut jako pierwszy zaabsorbował szok wywołany informacją o atakach. Bitcoin zanurkował chwilowo nawet do okolic 63–64 tys. dolarów, tracąc ok. 3–5% w ciągu doby. Ethereum spadł mocniej, nawet o ok. 4,5–5%, do poziomów poniżej 1 900 dolarów. Według wyliczeń CoinGecko i serwisów rynkowych z rynku wyparowało w krótkim czasie ok. 100–128 mld dolarów kapitalizacji krypto, a masowa fala likwidacji długich pozycji lewarowanych sięgnęła setek milionów dolarów.

Dla inwestorów krypto jest to déjà vu: wcześniejsze epizody eskalacji między Izraelem a Iranem również kończyły się gwałtowną redukcją ryzyka i krótkotrwałymi, ale głębokimi spadkami Bitcoina i Etheru. Obecny szok rynkowy wpisuje się więc w istniejącą już „matrycę” zachowań inwestorów, która polega na natychmiastowym odwróceniu się od aktywów najbardziej spekulacyjnych i płynnych.

Co może się wydarzyć w poniedziałek

Analitycy są niemal zgodni: poniedziałkowe otwarcie na globalnych rynkach akcji będzie stało pod znakiem gwałtownego „risk-off”. Christopher Wong z OCBC wskazuje, że reakcja będzie „dość przewidywalna”: kapitał popłynie w stronę aktywów safe haven, w tym złota, a ceny ropy mogą „doszczegółowić” premię za ryzyko dostaw. To oznacza prawdopodobną wyprzedaż indeksów giełdowych, zwłaszcza segmentu spółek wzrostowych i technologicznych, już wcześniej naciskanych przez obawy o tempo wydatków na sztuczną inteligencję.

Kontrakty terminowe na Dow Jones, S&P 500 i Nasdaq już pod koniec tygodnia sygnalizowały słabość, zanim jeszcze doszło do uderzeń. Złoto zakończyło luty rekordowym miesięcznym wzrostem w ujęciu dolarowym i znajdowało się tuż poniżej historycznych maksimów, co tworzy idealny grunt pod lukę wzrostową na otwarciu poniedziałkowej sesji. Spadku rentowności amerykańskich obligacji skarbowych – zwłaszcza 10‑latek – można oczekiwać jako naturalnej konsekwencji ucieczki do długu państwowego.

Rynki energii w strefie najwyższego alarmu

Największe obawy budzi wpływ konfliktu na rynek energii i logistykę szlaków morskich. Część największych koncernów naftowych i domów handlowych wstrzymała w weekend transport ropy i paliw przez Cieśninę Ormuz, a źródła handlowe potwierdzają szerzej zakrojone zawieszenia dostaw. Katar zaapelował do armatorów o wstrzymanie operacji, a marynarka USA uprzedziła operatorów tankowców, że nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa tranzytu.

Cieśnina Ormuz odpowiada za około jedną piątą światowego morskiego handlu ropą i LNG, co czyni z niej „wąskie gardło” o strategicznym znaczeniu. Analitycy ostrzegają, że nawet częściowa blokada lub poważne zakłócenia ruchu mogą wynieść cenę ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę, a w scenariuszu skrajnego ryzyka – w okolice 95–110 dolarów i wyżej. Saul Kavonic z MST Marquee podkreśla, że gdyby Teheran uznał, iż reżim stoi przed egzystencjalnym zagrożeniem, próba zamknięcia Ormuzu byłaby realnym scenariuszem, a odpowiedzią Zachodu byłyby szerokie operacje eskortowe dla tankowców.

Eskalacja militarna i perspektywy

Iran już odpowiedział odwetowym ostrzałem rakietowym na cele w Izraelu i amerykańskie bazy w regionie, ogłaszając jednocześnie, że „wszystkie amerykańskie i izraelskie interesy w regionie” są teraz uznawane za uprawnione cele – co wprost obejmuje bazy wojskowe, infrastrukturę oraz aktywa gospodarcze rozmieszczone w państwach Zatoki. W praktyce oznacza to, że w strefie podwyższonego ryzyka znalazły się również amerykańskie koncerny energetyczne i ich infrastruktura w Iraku, Katarze, Kuwejcie czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich, co dodatkowo wzmacnia presję na wyceny spółek z sektora oil & gas oraz na cały łańcuch dostaw energii w regionie. Kluczowe dla rynków jest to, czy konflikt pozostanie – jak ujmuje to Franklin Templeton – relatywnie „military‑to‑military”, czy przeniesie się na obszar infrastruktury energetycznej i logistyki, utrwalając podwyższoną premię za ryzyko w cenach surowców, frachtu i aktywów finansowych.

Dla inwestorów instytucjonalnych podstawowe pytania na najbliższe dni brzmią: jak długo potrwa kampania „Epic Fury”, czy dojdzie do bezpośredniej ingerencji w przepływy przez Ormuz i czy wojna rozleje się na inne państwa Zatoki. Od odpowiedzi na te pytania zależeć będzie, czy obecny szok okaże się kolejnym epizodem przejściowej zmienności, czy początkiem dłuższej fazy trwałego „przeważenia” w stronę złota, ropy i obligacji kosztem akcji oraz kryptowalut.


Odkryj więcej z Myślozbrodnia

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.