Arabia Saudyjska podpisała w Rijadzie pakt o wzajemnej obronie z Pakistanem – jedynym państwem muzułmańskim dysponującym bronią jądrową. Umowa, zawarta w cieniu izraelskiego ataku na Katar, stanowi, że każdy atak na jedno z państw będzie traktowany jako agresja na oba. Pod dokumentem podpisali się książę Mohammed bin Salman i premier Shehbaz Sharif.

Choć pakt nie wymienia wprost arsenału nuklearnego Islamabadu, saudyjscy urzędnicy zasygnalizowali, że obejmuje on „wszystkie środki obronne i wojskowe”, co analitycy odczytali jako aluzję do parasola atomowego. Arabia Saudyjska od dekad finansowała pakistański program nuklearny, a dyplomaci amerykańscy już wcześniej wskazywali na możliwość formalnego włączenia Rijadu pod ochronę broni jądrowej Pakistanu.

Decyzja Rijadu jest bezprecedensowa: to pierwsze w Zatoce Perskiej porozumienie obronne tego typu zawarte po eskalacji wojny Izraela z Hamasem, która rozszerzyła się na Iran, Liban, Syrię, Jemen i Katar. USA – tradycyjny gwarant bezpieczeństwa regionu – odmówiły komentarza. Były amerykański dyplomata Zalmay Khalilzad ostrzegł, że pakt „wzmaga ryzyko w wyjątkowo niebezpiecznych czasach”.

Pakistan utrzymuje, że nawet bez użycia broni nuklearnej dysponuje wystarczającymi zdolnościami konwencjonalnymi do obrony Arabii Saudyjskiej. Jednocześnie posiada około 170 głowic jądrowych, co niemal równoważy arsenał Indii (ok. 172). New Delhi zapowiedziało analizę konsekwencji saudyjsko-pakistańskiego paktu dla własnego bezpieczeństwa i stabilności regionu.

Umowa jeszcze bardziej komplikuje równowagę strategiczną Bliskiego Wschodu. Arabia Saudyjska formalnie pozostaje sygnatariuszem Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, lecz książę Mohammed wcześniej ostrzegał, że jeśli Iran wejdzie w posiadanie bomby, Rijad pójdzie tą samą drogą. W kontekście wojny w Gazie, potępienia działań Izraela i zerwanych rozmów normalizacyjnych, perspektywa regionalnego „wyścigu nuklearnego” wydaje się dziś bardziej realna niż kiedykolwiek.

Przebudowa architektury bezpieczeństwa regionu Bliskiego Wschodu

Podpisanie paktu saudyjsko-pakistańskiego może oznaczać głęboką przebudowę architektury bezpieczeństwa Bliskiego Wschodu. Wzmacnia on rolę Pakistanu jako kluczowego partnera obronnego Arabii Saudyjskiej, co pokazuje, że Rijad zaczyna szukać alternatyw wobec tradycyjnego opierania się niemal wyłącznie na Stanach Zjednoczonych. Tym samym wysyła sygnał ostrzegawczy wobec Izraela – i potencjalnie Iranu – że w razie eskalacji może korzystać z „parasola” obronnego Islamabadu, co istotnie zmienia kalkulację ewentualnych agresji.

Umowa może być także sygnałem erozji zaufania do USA jako gwaranta bezpieczeństwa Zatoki. Saudyjczycy zaczynają kalkulować, że amerykańska reakcja na kryzysy może być zbyt wolna lub niepewna. Tym samym Rijad nie rezygnuje z sojuszu z Waszyngtonem, lecz otwarcie poszukuje ubezpieczenia regionalnego i podkreśla, że ma alternatywy. W praktyce oznacza to również lepszą pozycję negocjacyjną wobec USA, które mogą być zmuszone do ponownego potwierdzenia swoich gwarancji.

Porozumienie niesie jednak ryzyka eskalacji. Jeśli każdy atak na jedno państwo będzie traktowany jako agresja wobec obu, Pakistan może zostać wciągnięty w konflikty, w które normalnie by się nie angażował – choćby w spór izraelsko-palestyński. Ponadto Nowe Delhi może odebrać ten pakt jako wzmocnienie sojuszy przeciwko własnym interesom, co zwiększa napięcia indyjsko-pakistańskie.

Wpływ na Iran i równowagę w Zatoce Perskiej

Iran z kolei prawdopodobnie odbierze układ jako ograniczenie swojej swobody działania w Zatoce Perskiej. Zacieśnienie współpracy obronnej Rijadu z Islamabadem może przyspieszyć również reakcję innych aktorów – Iran może silniej powiązać się z Rosją i Chinami, by utrzymać równowagę sił.

W tym kontekście pojawia się pytanie, czy Arabia Saudyjska faktycznie „wyślizguje się” z amerykańskiego układu. Eksperci podkreślają, że nie chodzi o całkowite zerwanie, lecz raczej o dywersyfikację – w sytuacjach nagłych Rijad potrzebuje szybszego i bardziej bezpośredniego wsparcia, którego Waszyngton nie zawsze gwarantuje. Traktat z Pakistanem nie zastępuje więc obecności USA, ale ją uzupełnia.

Pakt komplikuje też perspektywy dla tzw. Porozumień Abrahamowych. To inicjatywa z 2020 roku, dzięki której ZEA, Bahrajn, Maroko i Sudan uregulowały stosunki z Izraelem. Arabia Saudyjska była rozważana jako kluczowy kandydat do dołączenia, lecz teraz priorytetem Rijadu stają się bezpieczeństwo i realne sojusze obronne, a nie dyplomacja bez gwarancji. Normalizacja z Izraelem będzie prawdopodobnie możliwa tylko wtedy, gdy pojawi się wyraźny postęp w sprawie Palestyny i ograniczenie działań Izraela w Gazie. Tymczasem wojna w Palestynie, krytyka Izraela w świecie arabskim i spadające poparcie społeczne dla normalizacji mogą sprawić, że proces ten zostanie zamrożony na czas nieokreślony lub obwarowany bardzo twardymi warunkami.

Nowy porządek świata po wojnie ukraińskiej. Globalna hegemonia w zwarciu z eurazjatyckim ładem

Pierwotna cena wynosiła: 65,00 zł.Aktualna cena wynosi: 59,00 zł.

Poprzednia najniższa cena: 59,00 .

Pięćset lat hegemonii Zachodu dobiega końca. Rośnie żądanie większości państw zbudowania systemu opartego na wielobiegunowości i równości suwerennych krajów. Autor w sposób bardzo przenikliwy śledzi upadek liberalnej hegemonii, wskazując jednak, że wielobiegunowy porządek świata jest dopiero w fazie kształtowania i świat znajduje się obecnie w okresie interregnum.


Odkryj więcej z Myślozbrodnia

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.